Handel pod nieobecność giełd amerykańskich28-11-2008
Pomimo zamkniętych parkietów w USA (Święto Dziękczynienia) i mizernych wskaźników nastroju w Eurolandzie, kupujący polskie akcje przez większość czwartkowej sesji poczynali sobie dość odważnie.
Powiększano skalę zwyżek, dochodząc na indeksie WIG20 do okolic 1800 pkt, co zachęciło do realizacji zysków. Wzrostowy dorobek na zamknięciu stopniał do 1,3 proc. (obroty wyniosły 960 mln zł).
W dużej mierze dzięki rodzimym tuzom surowcowym udało się przejściowo doprowadzić do 3-proc. zwyżki głównego indeksu. W opozycji stały taniejące walory TP SA, jednak z czasem pozostałe spółki także zaczęły słabnąć (za wyjątkiem KGHM, który zdrożał o 6 proc.). Być może jest to reakcja na ujawnioną rekomendację Deutsche Banku, który obudził się w drugim roku bessy i zmienił nastawienie do PKN o 180 stopni. Zalecenie „kupuj” zostało zastąpione przez „sprzedaj”, a cenę docelową obcięto o połowę do 20 zł. W podobnej skali obniżono wycenę Lotosu, do 8 zł. Dodając do tego niedawny dotyczący właśnie Lotosu „popis” pewnego „specjalisty” UniCredit, powraca pytanie o rzetelność rekomendacji brokerskich.
Tak jak u szczytu hossy negowano ryzyko recesji i pompowano olbrzymie bańki spekulacyjne nakazując zakupy, podwyższając wzięte z kapelusza ceny docelowe, tak obecnie przewiduje się dalsze mocne spadki bądź wręcz bankructwa znaczących spółek. Tymczasem nie potrafiono zawczasu ostrzec przed ryzykiem domina upadków wielkich banków inwestycyjnych. Taki stan rzeczy będzie trwał dopóty, dopóki nie powstaną prawne zapisy pozwalające nałożyć surowe sankcje na autorów „wydrukowanych” zaleceń.
Korekcyjna fala wzrostowa może potrwać do końca roku, doprowadzając wskaźnik największych spółek nawet w rejon 2000 pkt. W szerszej perspektywie jednak leczenie ran po bessie, która uszczupliła kapitalizację rynku o ponad 60 proc. trwa długo, czego dowodzą trajektorie indeksów w latach 2001 – 2002. Na definitywne zakończenie spadków nie pozwala pogarszające się otoczenie gospodarcze, choć wytyczone w październiku dno całej bessy na GPW może już nie zostać poprawione. Interesującą strategią inwestycyjną na nadchodzący rok może być stworzenie portfela akcji małych spółek niezagrożonych upadłością, a wycenianych na ułamek swojej wartości księgowej. (Wczoraj były okazje do dwucyfrowej stopy zwrotu, m. in. na walorach Echa, NFI Magny, Stalexportu i Sky Europe.)
Rynki będą reagować na publikowane dane z gospodarki japońskiej, jednak dla nas najważniejszy jest rodzimy odczyt PKB za III kwartał. Ocenia się, że nasza gospodarka wzrosła o 4,7 proc. w skali roku. Intensywność handlu raczej będzie niewielka z racji obciętej o połowę dzisiejszej sesji w USA.
|
