Ecodriving zaprocentuje?03-02-2012
Jeżeli polubimy ecodriving, w kieszeni zostanie nam nawet kilka tysięcy złotych rocznie – ocenia „Dziennik Gazeta Prawna”. Wynaleźli to Finowie w połowie lat 90. ubiegłego wieku. Podobno z nudów – jako że przepisy drogowe w ich kraju są wyjątkowo restrykcyjne i bezwzględnie egzekwowane, to aby nie zasnąć za kierownicą, zaczęli regularnie urządzać ekonomiczne wyścigi. Wygrywali je ci, którzy w całkowitej zgodzie z przepisami przejeżdżali określoną trasę, spalając przy tym jak najmniejszą ilość paliwa. Tak narodził się ecodriving, który teraz zdobywa coraz większą popularność w całej Europie. Także w Polsce. Powód jest oczywisty – wysokie ceny paliw. Z badań przeprowadzonych w ramach europejskiego projektu Ecowill, promującego ekonomiczną jazdę, wynika, że kierowcy, którzy nauczyli się podstaw ecodrivingu, potrafią ograniczyć zużycie paliwa o 20 – 30 proc. A to przynosi wymierne oszczędności. Zakładając, że uda się nam zmniejszyć średnie spalanie tylko o pół litra, to przy przebiegu rzędu 15 tys. km rocznie zaoszczędzimy 850 zł (przy dzisiejszych cenach paliwa). Gdy spalanie spadnie o 1,5 l (co zdaniem fachowców jest realne), a roczny przebieg wyniesie 30 tys. km, w kieszeni zostanie nam aż 2,5 tys. zł. Jak cieszyć się takimi wynikami? Oto kilka przykazań kierowcy ekonomicznego – informuje „DGP”. Filtry powietrza i paliwa, katalizator, olej – wszystkie te elementy mają wpływ na zużycie paliwa. Należy utrzymywać je w dobrej kondycji. Bardzo ważne jest także właściwe ciśnienie w oponach – zbyt niskie potrafi zwiększyć spalanie nawet o 10 proc. Jeżeli to możliwe, należy ruszyć autem zaraz po jego uruchomieniu. Zimny silnik, szczególnie Diesla, może spalić na postoju nawet litr paliwa w ciągu piętnastu minut. To nieprawda, że delikatne obchodzenie się z pedałem gazu zmniejsza spalanie. Należy wciskać go zdecydowanie, lecz stosunkowo szybko zmieniać biegi – w przypadku aut z silnikami Diesla przy 1,5 – 2 tys. obrotów, a w motorach benzynowych bez turbodoładowania przy ok. 2,5 – 3 tys. obrotów silnika na minutę. Do niedawna uczono, że do skrzyżowania należy dojeżdżać na biegu, z nogą zdjętą z pedału gazu. Jednak specjaliści doszli do wniosku, że bezpieczniejsze jest dojeżdżanie do skrzyżowania na luzie. Eksperci radzą, aby patrzeć kilkaset metrów przed siebie, a nie przed maskę auta. To pozwala wcześniej reagować na zdarzenia na drodze, mniej gwałtowanie hamować i płynniej przyspieszać. A to właśnie podczas przyspieszania auto zużywa najwięcej paliwa. więcej w „Dzienniku Gazecie Prawnej” |
