Znowu zyskujemy na frankach12-12-2008
Decyzja centralnego banku Szwajcarii o kolejnym cięciu stóp procentowych przyniesie ulgę osobom, które już spłacają kredyty hipoteczne we frankach. O nowe pożyczki łatwiej – niestety – nie będzie – pisze „Gazeta Wyborcza”.
Dzięki czterem interwencjom od października stopy procentowe w Szwajcarii spadły do 0,5 proc. W ślad za nimi o prawie 2,5 pkt proc. – do poziomu 0,89 proc. – spadł trzymiesięczny LIBOR, czyli stopa, do którego odnoszą się banki wyliczając oprocentowanie kredytów.
Jak to się przełożyło na sytuację kieszeni kredytobiorców? Powody do radości mają ci, którzy frankowe kredyty już spłacają, a w ostatnich tygodniach boleśnie odczuwali wahania kursowe i skok LIBOR-u. – Osoba, która spłaca kredyt na 300 tys. zł zaciągnięty na 30 lat, co miesiąc oszczędzi ponad 360 zł, bo rata spadnie z 1803 do 1438 zł – wskazuje Katarzyna Siwek, z Ekspandera.
Po serii cięć kredyty we frankach są jeszcze bardziej kuszące dla osób, które pieniądze na mieszkanie dopiero chcą pożyczyć. Rata kredytu na 300 tys. zł we frankach jest o ponad 600 zł niższa, niż takiego kredytu w złotówkach (pożyczając złote, miesięcznie trzeba oddać bankowi minimum 2,1 tys. zł). Niestety, o tanich pożyczkach frankowych większość z nich może tylko pomarzyć, bo banki udzielać ich po prostu nie chcą.
Nadzieja w tym, że Rada Polityki Pieniężnej pójdzie śladem Szwajcarów i będzie obniżać stopy procentowe, przez co stanieją również kredyty w złotych.
więcej w „Gazecie Wyborczej” |
