Idą bolesne czasy dla pośredników05-12-2008
Niezły agent w dużym warszawskim biurze jeszcze rok temu dostawał około 25 tys. zł miesięcznie. Teraz może liczyć na 8 tys. zł – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
Najlepsi agenci nieruchomości jeszcze rok temu mogli zarobić na prowizjach nawet 50 tys. zł. Niezły agent w dużym warszawskim biurze dostawał ok. 25 tys. zł miesięcznie. – Teraz może liczyć na 8 tys. zł. Ludzie przyzwyczaili się do dużych dochodów i nie akceptują takiej zmiany. Część szuka pracy w innych branżach, inni w nieruchomościach, ale w marketingu czy przy tworzeniu analiz, a nie w pośrednictwie – mówi Marcin Gołębiowski, wiceprezes redNet Consulting.
Doradcy najmocniej spośród instytucji finansowych odczują skutki kryzysu. Wiele z nich specjalizuje się w pośrednictwie w zakresie kredytów hipotecznych. Nie dość, że banki ostro podwyższyły ceny tych kredytów, to na dodatek zaostrzyły kryteria przyznawania. Nie ma też tygodnia, żeby któryś z banków nie wycofał się z udzielania kredytów mieszkaniowych we frankach. Według szacunków, rynek kredytów hipotecznych skurczy się w przyszłym roku o kilkadziesiąt procent, co oznacza drastyczny spadek przychodów pośredników. więcej w „Rzeczpospolitej” |
